W 2024, w wakacje – doświadczyłem najsilniejszego epizodu depresyjnego w moim życiu.
Wcześniej były symptomy – ale czytałem je jako dużą ilość pracy, przemęczenie, stres rodzinny, przebodźcowanie.
Życiowa nadodpowiedzialność, doświadczenie ryzyka utraty życia dziecka i wydarzenia z tym związane (przeszczep, chemioterapia) trwające przez miesiące przekroczyły mnie wielokrotnie. I tak kilka lat później epizod depresyjny był odroczoną bombą.
Oprócz kochających osób, które pozwoliły mi dochodzić do siebie, miałem w sobie chęć do życia – szczególnie dla moich dzieci. To był ogromny predyktor powrotu do zdrowia.
Depresja to nie, po prostu, smutek.
To także uczucie, ze już nie możesz żyć własnego życia.
Palący układ nerwowy, przebodźcowanie emocjonalne, poznawcze, fizyczne.
Brak siły, aby wstać z łóżka, aby być z bliskimi.
Wszechogarniający ból, żal, pustka, bezradność i bezsilność.
Wciąż na spotkaniach z rodzinami, warsztatach i prelekcjach słyszę, że depresji nie ma – to lenistwo, to „miękkie pokolenie”, to wymówka. Ale ona była, tylko nienazwana, i zbierała swoje brutalne żniwo – samobójstwami, przemocą, alkoholizmem…
Według World Health Organization na świecie na depresję choruje ponad 280 milionów osób. To więcej niż populacja wielu kontynentów.
Depresja jest obecnie jedną z głównych przyczyn niezdolności do pracy na świecie.
Po pandemii COVID-19 globalny wzrost zaburzeń depresyjnych i lękowych szacowano nawet na 25–30% w ciągu jednego roku.
W depresji obserwuje się zmniejszoną objętość hipokampa – struktury odpowiedzialnej za pamięć i regulację emocji.
Przewlekły stres podnosi poziom kortyzolu, który w nadmiarze może działać neurotoksycznie.
Depresja to nie tylko serotonina – coraz więcej badań mówi o roli stanu zapalnego organizmu i mikrobioty jelitowej.
Nawet 15–20% nastolatków może doświadczać objawów depresyjnych.
U dzieci częściej niż smutek pojawia się drażliwość, bunt, wybuchy złości.
Kobiety chorują 2–3 razy częściej.
Mężczyźni rzadziej szukają pomocy i częściej kończą życie samobójstwem.
U mężczyzn depresja bywa maskowana przez: pracoholizm, agresję, uzależnienia, wycofanie emocjonalne
Depresja to często brutalne wezwanie do kompletnej zmiany stylu życia, przy czym bardzo ważne jest wsparcie (nieoceniające, wyrozumiałe i kochające) najbliższego otoczenia.
To odroczony ból po stracie, traumie (choroba dziecka, silne wyzwania życiowe).
Jeśli doświadczasz depresji – proszę, pamiętaj – możesz wrócić do zdrowia, pewnego dnia nawet do szczęścia, satysfakcji rodzinnej i zawodowej.
Potrzebujesz czasu, potrzebujesz wyrozumiałości, serdeczności i akceptacji – wobec samego siebie! Atakowanie, żal do siebie, poczucie winy, deprecjacja – to tylko pogorszy stan. Potrzebujesz profesjonalnej pomocy, empatii, bufora emocjonalnego, stabilnej osoby w życiu, które cię „udźwignie”.
Bądź dobry dla siebie. Po prostu. Zacznij od tego najmniejszego kroku.
Dobroci,
Mateusz

